5 książek, dzięki którym zaczniesz nie tylko patrzeć, ale i widzieć

5 książek, dzięki którym zaczniesz nie tylko patrzeć, ale i widzieć

Zastanawiacie się czasem, co by było, gdyby? Gdybyście poszli do innej szkoły, poznali innych ludzi, obejrzeli inne filmy, zamieszkali w innym miejscu, przeczytali inne książki? Czy nie bylibyście wtedy inną wersją siebie? Czy bylibyście wtedy dalej sobą? Kim byście byli?

Stop! Bo zaczyna być trochę nostalgicznie…

Dziś o książkach. Ściślej, o pięciu, dzięki którym jestem tym, kim jestem. Chociaż to niezbyt celne określenie ich wpływu na mnie. Nie stworzyły bowiem mojego światopoglądu – po prostu idealnie się w niego wstrzeliły. Przypuszczam, że, tak jak ja, lubicie książki, które trafiły w Wasze gusta. Powiem więcej, okazały się ubranymi w słowa przez kogoś innego Waszymi myślami. Czytając te pięć, o których zaraz będzie mowa, czułam się jakbym z wąskiej ścieżki leśnej wyszła na szeroką drogę polną z licznymi odgałęzieniami, równą nawierzchnią i bezpiecznym poboczem. I jednocześnie uczucie, że jesteś właśnie tam, gdzie powinieneś być…

Powiem szczerze, że planując ten wpis w ogóle nie zastanawiałam się nad tym, o jakich książkach będę pisać. Na tyle wryły mi się one bowiem w pamięć i światopogląd, że decyzja była oczywista. Wymieniam je z nadzieją, że może i Tobie przypadły do gustu, a jeśli jeszcze tego nie zrobiły, to któregoś dnia nadrobią zaległości.

Lista jest ułożona chronologicznie, od najdawniej czytanej, do ostatniej. I na samym wstępie ostrzegam, zaledwie jedna dotyczy psów, a dodatkowo nie cieszy się zbyt dobrą opinią. Na pierwszym miejscu bowiem jest…

„Okiem psa”

Tak… Książka Johna Fishera dziś kojarzona jest przede wszystkim z tak zwaną teorią dominacji. Mimo, iż autor wyraźnie negatywnie odnosi się do szkolenia psów metodami awersyjnymi, publikacja nie jest wolna od wielu czasem wręcz niedorzecznych w świetle dzisiejszej wiedzy hipotez i rozwiązań. Fisher porównuje psa i jego ludzką rodzinę do watahy wilków, w której każdy osobnik rywalizuje o pozycję alfa (a propos, teoria ta została obalona także w kwestii wilków). Warto tu wspomnieć, że autor przed śmiercią sam wycofał się z poglądów, które przedstawił.

Dla mnie jednak „Okiem psa” było pierwszą książką o tematyce psychologii i szkolenia psów. Czytałam ją jakoś w drugiej lub trzeciej klasie gimnazjum, czyli mniej więcej dziesięć lat po pojawieniu się jej na polskim rynku i jedyne co pamiętam to moja radość z tego, że znalazłam swój cel. Trochę to górnolotnie brzmi, ale tak właśnie było. Od tej pory chciałam zostać psim psychologiem. I nie powiem, treści przedstawione w tej książce bardzo przypadły mi wtedy do gustu. Ale od tego momentu wszystko zaczęło się zmieniać…

Dziś już tej książki nie poleciłabym jako podręcznika dla właściciela czy szkoleniowca, ale według mnie jest świetną pozycją dla zapoznania się z historią ewolucji naszego spojrzenia na relację psio-ludzką. Także nie polecam, ale polecam.

I tym oto sposobem rozstajemy się z psami i zmierzamy ku bliższym ludzkiemu gatunkowi zagadnieniom – ku książce…

„Naga małpa”

W zasadzie jest to trylogia figurująca pod tytułem pierwszej książki z serii. Autor, Desmond Morris, to znany i ceniony brytyjski zoolog i popularyzator nauki, głoszący czasem dość ekscentryczne prawdy i teorie.

„Naga małpa” to prawie półwiekowa pozycja, która również niewiele ma już dziś wspólnego z obecną wiedzą, ale mimo wszystko mam do niej ogromny sentyment. Mówiąc w skrócie, książka ta przedstawia, jak bardzo jesteśmy zwierzętami. Choć nie, cofnij! …ŻE jesteśmy zwierzętami. Morris ukazuje ludzkie zachowania w świetle instynktów i typowych zwierzęcych zachowań. A to było coś, co idealnie wpisało się w mój stosunek na pierwszych latach studiów do gatunku ludzkiego i innych gatunków zwierząt. Dzięki tej pozycji utwierdziłam się w przekonaniu, że człowiek też zwierzę, zaczęłam inaczej patrzeć na zachowania swoje i innych ludzi, ale także i pozostałych gatunków zwierząt. Trochę tak wszyscy jesteśmy jedną wielką rodziną…

„Nagą małpę” też polecam, ale z zastrzeżeniem. Czytając ją pamiętajcie, że nauka robi ogromne postępy. To co znajdziecie między stronicami książki Morrisa może być obecnie zupełnie inaczej interpretowane, oczywiste lub błędne. Najlepiej więc zestawić ją z inną, bardziej współczesną pozycją. Tak czy inaczej, jest to publikacja niezwykle ważna i przełomowa jak na lata, w których została wydana.

A teraz przechodzimy już do pozycji, których treści są jak najbardziej aktualne i warte uwagi. Zacznijmy od szympansów…

„Przez dziurkę od klucza. 30 lat obserwacji szympansów”

W zestawieniu tym nie mogło zabraknąć Jane Goodall, mojego wzoru naukowca i etologa. Jej książka (nie ta jedyna zresztą) była wielkim krokiem, milowym wręcz, w postrzeganiu zwierząt przez człowieka. Dzięki wieloletnim badaniom, Goodall udowodniła, że szympansy czują, potrafią myśleć abstrakcyjnie, kochają, nienawidzą, robią na złość, smucą się, wykazują empatię, obmyślają strategie wojenne i mordują. Bohaterowie książki brytyjskiej prymatolożki mieli imiona, nadane im podczas badań. Wydaje się to mało istotne, ale wcześniejsi badacze przyznawali zwierzętom jedynie anonimowe numery, całkowicie odcinając się od nich emocjonalnie. Tymczasem Jane Goodall traktowała szympansy jak indywidualne jednostki zasługujące na szacunek i empatię, rozumne istoty bliskie nam samym.

No cóż… Wydaje się dość oczywiste, że po zapoznaniu się z treściami przedstawiającymi człowieka jako „nagą małpę”, książka, która prezentuje zwierzęta z takim szacunkiem i głębokim rozmysłem całkowicie zleje się z moimi przekonaniami i stosunkiem do świata. To było jakoś na ostatnich latach magisterki i bardzo pomogło mi w podjęciu pewnych decyzji związanych z własną drogą naukowca (która zresztą szybko się skończyła).

„Przez dziurkę od klucza” polecam gorąco każdemu i zawsze polecać będę. Zerknijcie też na inne pozycje Jane Goodall. Wszystkie warte są uwagi. A tymczasem przejdźmy do książki zbliżającej nas powoli do końca.

„Bystre zwierzę. Czy jesteśmy dość mądrzy, aby zrozumieć mądrość zwierząt?”

Ano właśnie… Czy jesteśmy? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, koniecznie zapoznajcie się z nową (z 2016 roku) publikacją Fransa de Waal, holenderskiego prymatologa i etologa. Znów w zestawieniu pojawia się prymatolog. Coś w nich bowiem jest takiego, że chyba łatwiej im dostrzec podobieństwa między nami i innymi zwierzętami, a jednocześnie nasze ograniczenia – może dlatego, że badają tak bliskie nam pod kątem ewolucji gatunki?

„Bystre zwierzę” pomogło mi usystematyzować swoją wiedzę i wyklarować światopogląd, stosunek do ludzi i do innych gatunków. A jednocześnie wpłynęło na moją ostateczną decyzję co do dziedziny, do jakiej przyporządkowałam swój doktorat… Ekologia behawioralna czy etologia? To jedno z kilku pytań, na które książka Fransa de Waal pomaga odpowiedzieć, choć tak naprawdę cała różnica kryje się czasem jedynie w tworzonych przez nas definicjach.

Publikacja Fransa de Waal wyjaśnia przede wszystkim problem badania samoświadomości zwierząt, ich inteligencji i innych kwestii, które do niedawna były traktowane jako typowo ludzkie cechy. Wszystko bowiem obija się o ograniczenia naszego postrzegania. Jak ocenić, czy dane zachowanie zwierzęcia wskazuje na jego inteligencję, czy inną cechę, jeśli nie jesteśmy w stanie zrozumieć postrzegania świata przez te zwierzę i sensowności danego zachowania z jego perspektywy? Cóż, niektóre rzeczy są nie do przeskoczenia. Pozostaje rozwijać nam otwartość własnych umysłów, tolerancję i przede wszystkim szacunek do zwierząt. Pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika zwierząt, ale i osoby pragnącej zacząć dostrzegać zupełnie nowe rzeczy.

A jak już przy ograniczeniach jesteśmy, poświęćmy im trochę uwagi na sam koniec…

„Mózg autystyczny. Podróż w głąb niezwykłych umysłów”

To jest świeżynka na półkach mojego regału książkowego. I mam ogromną nadzieję, że w najbliższym czasie uda mi się odrobić zaległości dotyczące twórczości literackiej Temple Grandin. Komu autorka nie jest znana, Temple Grandin to kobieta cierpiąca na autyzm, naukowiec popularyzujący wiedzę o autyzmie, w pewnym sensie porównujący mózg autystyczny do umysłu innych zwierząt.

O tym, że psy (i inne zwierzęta też oczywiście) postrzegają rzeczywistość w zupełnie inny sposób niż my, zdawałam sobie sprawę już dawno, dawno (chociażby ze względu na wykształcenie). Jednak dopiero ta książka spowodowała, że poczułam, jak ogromna przepaść jest między tymi rzeczywistościami… Jak bardzo zachowania zwierząt wynikają z zupełnie innej wrażliwości zmysłowej, jak ta wrażliwość determinuje ich reakcje. Stąd wzięły się moje filozoficzne rozmyślania, które zawarłam w ostatnim wpisie (Porozmawiajmy o pająkach… O różnicach światów i etyce relacji międzygatunkowych). Na ile możemy decydować o reakcjach psów na dane bodźce, jeżeli wynikają one po prostu z tego, jak odbierają świat? Jesteśmy tak bardzo niezdolni do zaakceptowania ich zachowań, tak bardzo nietolerancyjni…

Z drugiej strony, to jak odebrałam książkę Temple Grandin (jak i zresztą wszystkie pozostałe) wynikało z moich własnych doświadczeń i cech osobowości. Każda inna osoba mogłaby wynieść z nich inne wnioski. Ale żeby się o tym przekonać, konieczne jest ich przeczytanie. A zatem, czytajcie! A potem już nic nie będzie wyglądało tak samo…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *