A co umie Twój szczeniak?

Rozmowy z zapsionymi ludźmi dają mi wiele frajdy, poszerzają horyzont, są źródłem ciekawych przemyśleń, budują w mojej głowie pytania i zachęcają do szukania odpowiedzi. Też tak macie? Takie rozmowy są też dla mnie źródłem pomysłów na kolejne blogowe wpisy. Tym razem będzie o szczeniaku. Ja tak trochę po cichutku o tym mówię, ale czas obwieścić światu głośno, że w zasadzie nazwa bloga powinna jakiś czas temu zostać zmieniona… Niemal trzy miesiące temu do naszej rodziny dołączyła bowiem mała wydra, zwana też jędzą i małpiszonem – bardzo pieszczotliwie, prawda? Od czasu do czasu mówię do niej Brownie i przypominam, jej że pochodzi z zacnego rodu Airgialla.

Jest więc z nami taki mały (w zasadzie już niemały) szczeniak (w zasadzie już nie szczeniak) i sieje zamęt w życiu (w zasadzie już niemal nie sieje). Dobrze, że wpis nie jest o życiu ze szczeniakiem, bo można by go uznać za nieco przestarzały… Tymczasem wcale przestarzały nie będzie, jeśli napiszę Ci w nim odpowiedź na pytanie, jakie zadała mi pewna osoba jakiś czas temu, a mianowicie: „Co Twój szczeniak umie?”. I odpowiedź w pierwszym momencie wydała mi się nieco nie na miejscu, bo w końcu jestem tak zwanym psim trenerem, a pytanie zadała mi kursantka – moja odpowiedź brzmiała bowiem: „Nic”.

Jak to nic?

Już spieszę z wyjaśnieniem. Takie „nic” to w zasadzie bardzo „coś”, przy założeniu, że nie wymagamy od psa bezwzględnego posłuszeństwa. A że ja nie wymagam (i zachęcam do tego innych) to z mojego punktu widzenia młoda potrafi wielkie COŚ. Pies to nie robot – pamiętaj!

A co mój „szczeniak” potrafi na dzień dzisiejszy?

  • sama spać, gdy ja pracuję przy komputerze
  • spać, gdy nie ma mnie w domu
  • spać, gdy przychodzą goście
  • spać w samochodzie
  • wybierać klateczkę jako bezpieczne miejsce
  • wchodzić do klateczki, gdy pozwala jej na to stan emocjonalny
  • załatwiać swoje potrzeby tylko na dworze
  • przychodzić na wołanie
  • siadać i warować – i tyle z posłuszeństwa
  • rozwalać kartony w poszukiwaniu smakołyków
  • rozwalać zabawki w poszukiwaniu smakołyków
  • rozwalać ogródek w poszukiwaniu smakołyków
  • znaleźć moją zgubioną rękawiczkę lub portfel – niezwykle przydatna umiejętność!
  • znaleźć herbatę w pokoju i na dworze – strzeżcie się przemytnicy herbaty!
  • ciągnąć na smyczy jak dziki kojot.

I na koniec kilka słów wyjaśnienia, bowiem Brownie to posokowiec bawarski…

A posokowce bawarskie to psy stworzone do pracy nosem, psy pełne pasji i nieustępliwe w podążaniu za zapachem, psy których misją życiową jest zrobić wszystko, cokolwiek będzie trzeba, aby dostać się do źródła zapachu. I taka właśnie ta moja Brownie jest. I to umie najlepiej. I tę umiejętność staram się pielęgnować jak potrafię.

PS. Zauważyłaś/łeś pewnie, że wśród umiejętności Brownie sporo miejsca zajmuje spanie. Tak, śpiący młody posokowiec to widok, nad którym zwykle trzeba nieco popracować… Młody pies powinien spać od 16 nawet do 20 godzin na dobę. Sen to bowiem niezbędny krok do regeneracji sił oraz niezaburzonego procesu wzrostu i rozwoju psycho-fizycznego, procesów pamięciowych, nauki. Sen to jednocześnie jedna z potrzeb nieelastycznych, której deprywacja wiąże się z ogromnym stresem fizjologicznym. Wyspany pies to zatem pies zdrowy, zregenerowany, gotowy na stawianie czoła wyzwaniom, jakie stawia przed nim wielki świat. Polecam „uczenie” psa spania 🙂

Dodaj komentarz