Błędne koło kontroli – chcę być z psem, czy chcę by pies był ze mną?

Relacja, bycie z psem, tu i teraz, uważność – to hasła powszechne i bardzo modne ostatnimi czasy w dynamicznie rozwijającym się światku „psiarzy”. Przez każdego z nas rozumiane prawdopodobnie nieco inaczej i trudne do zamknięcia w jednej definicji (ja na przykład co piszę czy mówię o relacji, to ujmuję ją inaczej…). Przeglądając „internety” znajdujemy między innymi informacje, że relację zbudujemy poprzez odpowiednią zabawę, rozwijanie kontaktu z przewodnikiem, ogólnie szkolenie, jasną i klarowną komunikację.

Czy zauważyliście, że wszystkie te przykłady odnoszą się do jednej tylko strony relacji? Odpowiednia zabawa: uczymy psa jak bawić się z nami. Rozwijanie kontaktu: uczymy psa, żeby zwracał na nas uwagę. Szkolenie: uczymy psa jak ma się zachowywać w ludzkim i konkretnie naszym świecie. Jasna i klarowna komunikacja: uczymy psa, by reagował na nasze, typowo ludzkie słowa (lub gesty).

Pozwolę sobie teraz porównać sytuację do relacji międzyludzkich. Gatunek nie ten, ale oboje w procesie ewolucji rozwinęliśmy zaawansowaną socjalność i socjalności tej potrzebujemy. Kiedy buduję relację z drugim człowiekiem, nie narzucam mu swojej woli, nie dyktuję warunków, nie wprowadzam na siłę do swojego świata pozostając głuchą na jego potrzeby i zainteresowania. Dlaczego do relacji z psem nie podejść tak samo? Jeśli budując relację przyświeca nam (mniej lub bardziej świadomie) cel bycia z psem, rozumienia go, zbudowania mu poczucia bezpieczeństwa, dlaczego nie dajemy sobie często możliwości poznania tego swojego psa? Ale tak wiecie, poznania jego PSIEJ natury, nie tego, co chcemy tam widzieć.

Spróbujmy może relację, bycie z psem i uważność budować od tego, że to MY wchodzimy do jego świata, uczymy się dzielić z nim JEGO pasje, swoje oczekiwania dopasowujemy do JEGO predyspozycji i upodobań.

Drogę do tego zazwyczaj zamyka nam kontrola. Podłoże jej różni się zależnie od naszej osobowości, doświadczeń, umiejętności społecznych i emocjonalnych – tak, naszych, nie psa. Kontrolujemy i ze względu na bezpieczeństwo, jakie daje nam poczucie, że nad wszystkim panujemy, ale i ze względu na pewne normy kulturowe. Ja sama przez długi czas uczyłam się odmawiać ludziom tego, do czego wydają się uważać mieć pełne prawo (podchodzenie do mojego psa, głaskanie mojego psa, narzucanie mojemu psu zasad, które oni uważają za słuszne). Prawdę mówiąc wciąż się uczę i raz na jakiś czas dalej drugi człowiek potrafi zaskoczyć mnie swoją w zasadzie ignorancją. A ja uważana jestem w kręgu najbliższych za niekulturalną, zadufaną i przewrażliwioną osobę. Pocieszam się tym, że moje psy zapewne uważają inaczej 😉

Kontrola, jaką nakładamy na psa, wynikająca z naszych ograniczeń, zatrzymuje nas nieco w sferze narzucania psu bycia z nami. UWAGA, nie mówię tu o kontroli wynikającej z braku kompetencji emocjonalnych naszego psa – do tego tematu wprowadzi Cię krótki film z serii Szklane Psy:

Aby z kolei być z psem, potrzeba odwagi. Tutaj zdejmujesz z psa kontrolę na tyle, na ile pies sobie bez niej radzi, i akceptujesz jego psie zachowania, farmazony, lepsze i gorsze dni, potrzeby (zwłaszcza te związane z psim etogramem, w tym łańcuchem łowieckim), to, że jednego psa lubi, a drugiego nie, że tak samo może mieć z ludźmi (i może okazywać to burknięciem na nich), że może nie chcieć wyjść na dwór, bo pada, a czasem dany odcinek Waszej codziennej trasy woli ominąć szerokim łukiem, bo czuje na niej zapach innego psa, który nieco go paraliżuje.

Że czasem ciągnie na smyczy jak lokomotywa, bo akurat czegoś się wystraszył albo po prostu chce iść szybciej, a czasem wlecze się za Tobą, bo wybrałby spacer na tamtą łąkę, a nie do tego lasu.

Że chce wytarzać się w tej głowie kreta i, owszem, zrobi to i będzie tarzał się tak długo, że przedłuży Wasz spacer o pięć minut.

Że dziś nie ma ochoty na trening, bo nieco pobolewa go głowa (ach, to ciśnienie), a poza tym to wolałby sobie swobodnie pohasać po polach jak różowy jednorożec.

Ale uwaga! W tym podążaniu za psem, za jego pasjami, możliwościami i preferencjami nie zapomnijmy, że w tej relacji jesteśmy we dwoje. Nikt nie jest tu najważniejszy, ani pies, ani Ty. Macie równe prawa. I o tych prawach, o równowadze w relacji napiszę więcej niebawem…

A na koniec pytanie dla skłonienia do refleksji:

Czy wiesz, dlaczego kontrolujesz swojego psa?

 

Dodaj komentarz