Cudze chwalicie, swego nie znacie – Żołędowo oczami leśnego człowieka

Cudze chwalicie, swego nie znacie – Żołędowo oczami leśnego człowieka

Lofoty, skandynawska tundra, szkockie wrzosowiska, irlandzkie klify, wybrzeża Morza Czarnego, syberyjski bezkres, lasy Rumunii, dzikie Bieszczady i malownicze Karkonosze – o tych i wielu innych marzy mi się od czasu do czasu. Tymczasem żyję na co dzień w małej, cichej, zwyczajnej osadzie leśnej na północnym zachodzie Polski. I wiecie co? Któregoś ranka wstałam (jak co dzień), otworzyłam furtkę i stwierdziłam, że nie ma co czekać z podróżami na bogatsze lata – trzeba korzystać z tego, co się ma. I poszliśmy z Wedlem na spacer. Chodzimy codziennie po kilka razy, dla urozmaicenia różnymi trasami – w każdy dzień tygodnia inną. Tym razem jednak nasz spacer wyglądał zupełnie inaczej. Wzięłam aparat i wyobraziłam sobie, że jestem na wczasach – odkrywałam te tereny na nowo okiem włóczykija.

Żołędowo – w małej osadzie wielka historia

Jadąc drogą nr 175, między Drawskiem Pomorskim a Kaliszem Pomorskim, zmierzając w kierunku Szczecina, Kołobrzegu, Szczecinka lub Poznania i jeszcze dalej, mijasz różne krajobrazy. Na ich podziwianie od czasu do czasu znajdziesz czas. A czy zastanawiałeś się kiedyś, co jest w głębi? Co by było, gdybyś zjechał z drogi i pozwolił się wciągnąć lasom Pojezierza Drawskiego? Jest jedno takie niepozorne miejsce, w którym nie znajdziesz hotelu, agroturystyki ani nawet żadnego sklepu. To jest miejsce, gdzie żyją leśni ludzie w leśnym krajobrazie pełnym spadających z drzew żołędzi. To nie jest cel podróży sam w sobie, tu nie ma początku ani końca. To jest po prostu po drodze…

Żołędowo, bo tak się zowie, to niewielka osada leśna, licząca około 60 mieszkańców, która oddalona jest od drogi nr 175 o około 2 km. Tu ledwie dochodzi szum współczesności; gwieździste niebo otula nocami połacie lasu do snu, a z rana mieszkańców budzą chóry radosnych ptaków i pianie koguta. Czas płynie tu inaczej, każdy zegarek chodzi w swoim tempie i tylko Matka Natura wie, który wskazuje właściwą godzinę.

Dziś Żołędowo to wioseczka ludzi trudniących się przede wszystkim pracą w lesie, żywiących się darami Natury i podporządkowujących się jej prawom. Tu na wiele rzeczy macha się ręką. Droga zasypana śniegiem? Trudno. Brak prądu? Są świeczki. Brak wody? Jest jezioro…

Przechadzając się tędy, zagubiony wędrowiec z rzadka napotyka na swej drodze świadectwo przeszłości – mijającego czasu. Ta mała osada leśna ma bowiem całkiem bogatą historię pełną legend, z których część zaginęła w chaosie dawnych lat.

Miejscowość owa istnieje prawdopodobnie od połowy XVII wieku, kiedy to założona została przez ród Goltzów. Według niektórych badaczy historia Żołędowa (niem. Mittelfelde) sięga jednak znacznie dalej, bo aż do wieku XIV! Zgodnie z bardziej wiarygodnymi danymi, Goltzowie panowali we wsi do roku 1810, kiedy to władanie odebrał im ród von Brockhausen. Za jego czasów powstał tu piękny pałac, który został spalony prze Armię Czerwoną w 1945 r. Z zabytków pozostał jednak dom czterorodzinny, wybudowany przez światowej sławy architekta, Waltera Gropiusa w 1907 r. O dawnej świetności wsi świadczą ruiny kościoła (dosłownie kilkadziesiąt cegieł na jednym z pagórków), pozostałości cmentarza niemieckiego, pojedyncze fragmenty fundamentów pałacu oraz część ściany stajni. Wszystko to gęsto obrośnięte roślinnością, której część pamięta zapewne czasy, kiedy Żołędowo nosiło jeszcze nazwę Mittelfelde.

Na terenie dawnej posiadłości rodu von Brockhausen znajduje się obecnie zabytkowy park, założony jeszcze przez niemiecką rodzinę, a obecnie będący pod opieką Nadleśnictwa Drawsko, które wytyczyło tu atrakcyjną ścieżkę przyrodniczą. To teren pełen wiekowych drzew, m.in. lip szerokolistnych o obwodzie nawet ponad 500 cm oraz dębów, wśród których najokazalszy szczyci się obwodem 700 cm, daglezji, jesionów, cisów, olch, modrzewi i świerków.

Zielona kraina leśnych ludzi

Żołędowo znajduje się na trasie pomarańczowego szlaku rowerowego, ciągnącego się w sumie przez niecałe 50 km po lasach, malowniczych miejscowościach i nad jeziorami Pojezierza Drawskiego. Można więc rowerem, można i na pieszo, wraz z psem. To świetny pomysł na kilkugodzinną przerwę w podróży, ale i ciekawy punkt w planach zwiedzania drawskiej krainy jezior.

Urok Żołędowa najlepiej oddadzą zdjęcia. Część z nich przedstawia zabytkowy park wraz z ruinami stajni, część to po prostu fotografie okolicznych lasów i łąk pełnych cichych szeptów listowia i szumu tańczących na wietrze traw. Obok przepływa także Drawa – jedna z piękniejszych polskich rzek, odważnie naśladująca nieprzewidywalne górskie potoki, a czasem leniwa jak Wisła wpływająca do Bałtyku. Są też liczne jeziora, wśród których króluje Lubie, choć wiele innych, mniejszych nie ustępuje mu urokiem. A to wszystko w świecie pełnym spokoju, dzikiej harmonii, nietkniętym zębem dzisiejszego pędu za rozwojem. Tu czas stoi w miejscu i wchłania każdego, kto odważy się wejść, na zawsze pozostawiając w nim tęsknotę za lasem…

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *