Czym jest konsekwencja? Podstawy pracy i życia z psem

Słowo „konsekwencja” kojarzy nam się różnie. Gdy używam tego sformułowania na zajęciach z psami i ich ludźmi, część z Was reaguje na nie z pewnym niepokojem, druga połowa z kolei czuje się w tym momencie jak ryba w wodzie – wszystko zależy od tego, jakie macie podejście do swoich psów i z jakim podejściem spotkaliście się dotychczas.

Konsekwencja nierzadko kojarzona jest z pewnym stopniem rygoru. Dlatego lubią o niej słuchać osoby dobrze czujące się w roli opiekuna kontrolującego psa. Sama kontrola psa daje nam nierzadko poczucie bezpieczeństwa i decyzyjności – może być zatem niejako naszą strategią radzenia sobie w pewnych sytuacjach, może też odzwierciedlać charakter naszej relacji z psem, naszą osobowość i pewne preferencje w kształtowaniu interakcji.

Ze względu na to skojarzenie, konsekwencja dla innych jest tematem tabu. Bycie konsekwentnym to przecież bycie surowym dla swojego psa, kontrolowanie go, ograniczanie, wywoływanie dyskomfortu. Może być w tym sporo prawdy, jeśli nasza konsekwencja nie jest dopasowana do możliwości psa i naszej relacji z nim.

Konsekwencja sama w sobie ma bardzo ważną rolę w życiu psa. Część psów potrzebuje jej jak powietrza, część radzi sobie z większym chaosem życiowym. Bo brak konsekwencji to nic innego jak chaos. Psy, jak każde zwierzę o odpowiednio złożonym układzie nerwowym, uczą się na podstawie nabywania pewnego doświadczenia w stosunku do różnych bodźców, również sytuacji. Jeżeli ich kontakt z bodźcem wygląda za każdym razem inaczej to, po pierwsze mają znacznie zaburzoną możliwość uczenia się, po drugie, wprowadzony zostaje pewien element nieprzewidywalności. Ta z kolei jest jak kamyk zapoczątkowujący lawinę prowadzącą do braku poczucia bezpieczeństwa i wywołanego nim stresu chronicznego.

Dla mnie konsekwencja to pewnego rodzaju ramy świata, w jakim żyje nasz pies. Ponieważ żyje z nami, te ramy w dużej mierze określamy my. Ich brak jest często przyczyną do wielu sytuacji stanowiących dla ludzi problemy. Spójrzmy jednak na takie sytuacje z nieco psiej perspektywy – najlepiej na przykładzie.

Mamy psa, który prosi nas o jedzenie przy stole i to zachowanie nam przeszkadza. Samo proszenie o jedzenie przy stole nie musi być zachowaniem problemowym – wszystko zależy od tego, jaki stosunek ma do niego opiekun psa. To dla tego człowieka jest to problemem. Wracając do tematu, pies prosi o jedzenie podczas śniadania i dostaje je. Następnego dnia człowiek wstał lewą nogą i od rana jest bardzo nerwowy. Proszenie przy stole irytuje go. Odmawia psu w taki lub inny sposób. Kolejnego dnia jednak znów dzieli się jedzeniem. Następnego ponownie. A piątego z kolei znów irytuje go, że pies prosi o jedzenie. „Przecież wie, że nie może, bo nie pozwalam mu jeść razem ze mną!” Wina zrzucana jest na psa, bo pies jest niemądry, niewychowany i tak dalej, i tak dalej. Tymczasem, zastanówmy się nad tą sytuacją. Czy rzeczywiście pies otrzymał informację od człowieka, że nie dzieli się z nim jedzeniem przy śniadaniu? Że sobie tego nie życzy? Otóż nie! Pies nie ma bladego pojęcia, kiedy dostanie jedzenie a kiedy nie, a tym bardziej nie ogarnia, dlaczego jednego dnia dzieli się z nim tym jedzeniem z uśmiechem i czułością, a innego emanują od niego negatywne emocje i, co gorsza, karci psa za próbę zjedzenia z nim posiłku. Pomijam już fakt, że losowe wzmocnienia wzmacniają bardziej niż stałe…

To jest jeden z typowych i prawdopodobnie częstszych przykładów braku konsekwencji w życiu z psem. I teraz, żeby obalić mit tym z Was, którzy konsekwencję kojarzą z reżimem, konsekwencją będzie zarówno za każdym razem nie dzielenie się z psem jedzeniem, jak i za każdym razem dzielenie się z nim. To jest oczywiście nieco przejaskrawiony przykład, bo dochodzą do tego sytuacje, w których zwyczajnie nie możemy podzielić się z psem jedzeniem, bo jemy np. awokado. Jeśli jednak żyjemy z naszym psem w obopólnej równowadze, a nasze zachowania są dla psa przewidywalne (i w drugą stronę), pies nie będzie nadaktywnie wymuszał jedzenia, chyba że wywoła to jego stan emocjonalny. Bo emocje to czynnik tak decydujący o stosowaniu konsekwencji w życiu z psem, że bardziej się już nie da.

Jeśli chodzi o emocje, w pewnym sensie przymykam nieco oko na teorię uczenia zachowań. Przy założeniu, że zachowaniami kierują emocje, nie tyle kształtowanie tych zachowań spowoduje ich zmianę, co kształtowanie emocji za nimi stojących. Jeśli więc mam sytuację, w której mój pies robi coś, bo nie radzi sobie z emocjami i dane zachowanie jest dla niego swego rodzaju strategią radzenia sobie ze stresem czy pobudzeniem, chcąc udzielić mu wsparcia i wspomóc powrót do równowagi emocjonalnej, nie kontroluję dostępu do tego. Chyba że kontrolowanie dostępu sprawia, że pies czuje się lepiej. To są kwestie osobnicze i w tym momencie najlepiej będzie po prostu przytoczyć pewien artykuł z bloga o tym, że w zasadzie to wszystko zależy

Innymi słowy, nie jest sztuką „usadzić” psa w jakiejś pozycji i pilnować, by w niej pozostał, w razie czego wprowadzając korekty – a to wszystko bez względu na stan emocjonalny psa, jego układ nerwowy i możliwości. Sztuką jest wiedzieć, kiedy można o takie zachowanie poprosić i kiedy pies jest gotowy na konsekwencję. Sztuką jest wiedzieć, ile tej konsekwencji potrzebuje. Sztuką jest potrafić odpuścić i podążyć za psem, gdy przerastają go kryteria postawione przez nas lub przez otaczające go środowisko.

Dodaj komentarz