Dlaczego to zawsze zależy? Podstawy pracy i życia z psem

Jeśli czytasz ten blog, najprawdopodobniej mieszkasz z co najmniej jednym psem albo / i masz z psami kontakt w życiu zawodowym.

I najprawdopodobniej nie raz spotkałaś/łeś się z dziesiątkami, jeśli nie setkami porad internetowych, telefonicznych, czy face to face z przypadkiem napotkaną koleżanką czy kolegą na zakupach. I wszyscy Ci ludzie radzą jak postępować, co zrobić, jak pomóc psu, Tobie lub Wam obu we wspólnym życiu nie znając Twojego psa, a czasem i Ciebie osobiście.

Zagadnienie z którym do nich idziesz może być wszelakie: może Twój pies nadmiernie szczeka, ekscytuje się przy gościach, ciągnie na smyczy, nie chce bawić się z innym psami, gania ptaki albo rowerzystów, warczy przy misce itp. itd. No i otrzymujesz rady. I nierzadko wdrażasz je w życie.

Tylko wiesz, co jest słabą stroną takiego rozwiązania? To, że jedyna słuszna rada w tej sytuacji brzmi: „to zależy”.

Pies nie robot

Pozostając pod wpływem seminarium z Michele Minunno, w którym miałam ogromną przyjemność brać udział kilka dni temu, zdecydowałam się napisać o czymś, co wiele osób pragnących szybkiego i, nie oszukujmy się, często łatwego rozwiązania doprowadza do szewskiej pasji. Mam na myśli odpowiedź, jaką uzyskują od wielu szkoleniowców, behawiorystów, podczas seminariów, warsztatów, kursów czy konsultacji (zwłaszcza zdalnych): to zależy. A dlaczego?

Po pierwsze, zachowanie, jakie prezentuje Twój pies wynika z emocji, jakie towarzyszą mu w danym momencie. To emocje (gospodarka neurohormonalna organizmu) wywołują reakcję organizmu najbardziej optymalną w danej sytuacji. Ta optymalność jest jednak bardzo subiektywna, bo wynika z:

  • przynależności gatunkowej
  • predyspozycji rasowych psa
  • osobowości (zarówno jej części dziedziczonej genetycznie, na którą wpływ mają jako tako jedynie hodowcy, jak i części wynikającej z doświadczenia psa, na którą wpływ już bardzo mamy)
  • doświadczenia (jw.)
  • związaną z nim budową układu nerwowego, w tym jego pobudliwością
  • wieku
  • możliwości fizycznych (w tym wszelkich ograniczeń wynikających z odczuwanego bólu)
  • gospodarki hormonalnej danego organizmu i ogólnie jego stanu zdrowia
  • poziomu stresu
  • jeszcze raz doświadczenia i strategii zachowań z niego wynikających
  • relacji jaka łączy danego psa z członkami jego grupy rodzinnej
  • konkretnej sytuacji, a więc kontekstu, w jakim występuje dane zachowanie: co dzieje się przed nim, co je wywołuje, co dzieje się w trakcie, jaka jest odpowiedź środowiska, co dzieje się po
  • miejsca, w jakim zachowanie występuje i odbiorcy, do jakiego jest kierowane (jeśli jest elementem komunikacji).

I jestem święcie przekonana, że to nie wszystkie czynniki. Jeżeli jednak weźmiemy pod uwagę chociażby te, rzuca się w oczy przede wszystkim ich rozległość. Większość z nich jest bardzo mało skonkretyzowana – zgadnijcie dlaczego. Bo TO ZALEŻY…

Najpiękniejsza jest różnorodność psich jednostek

To ona sprawia, że jeśli nie znamy psa ze wszystkimi elementami wypisanymi wyżej, trudno tak naprawdę udzielić stosownej rady, gdy jesteśmy o nią pytani. W każdym razie mi zawsze jest trudno.

Staram się jak ognia unikać takiego rozwiązania, bo ogromnym jego minusem jest to, że doradzając osobie i psu, których nie znam, buduję w osobie przekonanie, że nie muszę ich znać, żeby wskazać drogę. Czyli, że te wszystkie wymienione wyżej elementy w zasadzie nie mają większego znaczenia. A to stoi w opozycji do całego mojego poglądu na relację psio-ludzką, ale i samego psa jako gatunku (i w zasadzie gatunku jako gatunku…).

Powiedzcie, szczerze: czy właśnie ta różnorodność nie jest najbardziej fascynująca? To, że nie ma dwóch takich samych psów, takich samym strategii zachowań, takich samym wrażliwości emocjonalnych?

Dlaczego psy nie są takie same

Z biologicznego punktu widzenia im większa zmienność, tym lepiej. Jest to związane z genetyką. Im bardziej niepowtarzalny zestaw genów danego, w naszym przypadku, psa, tym mniejsze prawdopodobieństwo chorób i niekorzystnych mutacji genowych (bo nie wszystkie muszą być złe) – potomstwo jest, mówiąc w skrócie, zdrowsze i bardziej wytrzymałe. Oczywiście przeciętnie, bo zmienność ma to do siebie, że tworzy nam osobniki zarówno skrajnie nieprzystosowane do życia, przystosowane w sam raz, jak i te przystosowane maksymalnie.

I tu przechodzimy z kolei do komponentu ewolucyjnego. Bo widzicie, z ewolucją jet tak, że ona nigdy nie stoi w miejscu. Zawsze może być coś lepiej, zawsze może być szybciej, więcej, bardziej. Dlatego wszystko dookoła nas się zmienia: czasem wolniej, czasem tak szybko, że jesteśmy w stanie zaobserwować to na przestrzeni nawet kilku lat! I przyczyna całej zmienności psich indywiduów w tym właśnie tkwi. Myśląc o psie jako o obiekcie jednorodnym sprzeciwiamy się Matce Naturze – a to przecież nie przystoi 😉

Dodaj komentarz