Frustracja – największy wróg psa i człowieka

Frustracja – największy wróg psa i człowieka

Ładnych parę lat temu lubiłam od czasu do czasu uruchomić na komputerze jakąś grę komputerową i chwilę sobie pograć. To był jeden ze świetnych sposobów na całkowite „odmóżdżenie” w sensie odmóżdżenia od codziennego życia. Pamiętam taką jedną grę, która w pewnym momencie zrobiła się dla mnie za trudna. Próbowałam przejść ten etap wiele, wiele razy na okrągło popełniając ten sam błąd. Byłam tym potwornie poirytowana. W końcu pewnego dnia zrezygnowałam. Teraz, kiedy myślę o tej grze, pamiętam tylko jedno: uczucie irytacji i frustracji…

Przykład nr 2: oczekiwania. Istnieje pewna proza pewnego pisarza, którą uwielbiam ponad miarę. Pewnego dnia dowiedziałam się, że proza owa będzie ekranizowana. Moja radość nie miała granic. Każdą wolną chwilę spędzałam na tworzeniu własnych wizji i wyobrażeń powstającego dzieła. W końcu nadszedł dzień premiery. Oczywiście nie mogłam tego przegapić! Usiadłam w wygodnym fotelu kinowym. Zgasły światła, rozbrzmiała cudowna muzyka – miód dla mych uszu. I wtedy się zaczęło… Pominę tutaj kilka linijek soczystej wiązanki i powiem tylko, że wychodząc z kina byłam potwornie sfrustrowana. I nigdy więcej tego filmu nie obejrzałam (no poza jeszcze jednym razem – chciałam dać mu szansę, mając nadzieję, że może miałam po prostu zły dzień. Nie miałam…)

Frustracja na co dzień

To tylko jedne z przykładów frustrujących wydarzeń w moim życiu, na szczęście dość błahych. Idealnie obrazują one jednak znaczenie frustracji w naszym życiu. Ba! Nie tylko naszym! Przykład? Psy. Stawiamy im ogromne wymagania zarówno w życiu codziennym, jak i w kontekście treningowym. Kontrolujemy ich zachowania. Tłamsimy piki emocjonalne. Nakładając na nie oczekiwania, którym nie są w stanie sprostać, sprawiamy, że popadają we frustrację. Bo jak mają przejść etap tej gry, jeśli jest on dla nich za trudny i nie posiadają ku temu odpowiednich umiejętności? Jeżeli przytoczycie ze swojej wyobraźni jakiś moment Waszego życia, w którym towarzyszyła Wam frustracja, będziecie wiedzieć przed jak bardzo trudnym wyzwaniem stawiamy nasze psy.

Rozwiązanie widzę w tej sytuacji jedno: nauczyć je radzić sobie z daną sytuacją wywołującą frustrację. A dokonać tego możemy jedynie zdając sobie sprawę z ich umiejętności emocjonalnych oraz tego, jak objawia się frustracja.

Odrastająca głowa Hydry

Z frustracją największy problem jest taki, że zazwyczaj staramy się przerwać dane zachowanie nią wywołane: szczekanie, kopanie, ganianie za ogonem, intensywne drapanie się w konkretnych sytuacjach, podgryzanie smyczy, odruchy kopulacyjne, że nie wspomnę o zwyczajnej rezygnacji z jakiejś aktywności (jak w przypadku mojej gry) – odmowa treningu, zabawy? Tymczasem to nie w zachowaniu tkwi szkopuł, ale w emocjach – we frustracji w czystej formie. Jeśli uniemożliwimy psu podgryzanie smyczy na spacerze, zacznie szczekać. Jeżeli zabronimy mu szczekać, zacznie kopulować. Jeśli zabronimy i tego, zacznie kopać. Itd., itd. Z tego błędnego koła można wyjść tylko poprzez wpłynięcie na stan emocjonalny psa, nie zaś jego zachowanie.

Jeżeli Twój pies wykazuje frustrację, może to oznaczać, że sobie zwyczajnie nie radzi ze swoimi emocjami w danej sytuacji. Pomóż mu zatem. Spraw, by sytuacja była na jego miarę. Zejdź z kryteriów. Obserwuj zachowania. Każda frustracja jest dla Ciebie sygnałem, że jest za trudno, że to Ty popełniłeś błąd, nie oznacza zaś, że pies jest nieposłuszny, chce zrobić Ci na złość czy, o zgrozo, dominuje Cię. A zatem obniż poziom trudności, nagradzaj częściej, wymagaj mniej zaawansowanych zachowań, daj psu więcej czasu, pracuj w łatwiejszym środowisku, a gdy nie możesz takowego zapewnić, nie wymagaj tego, czego pies nie jest w stanie zrobić.

Z frustracją za pan brat

Choćbyś jednak starał się ze wszystkich sił, nie jesteś w stanie sprawić, że Twój pies zupełnie nie będzie doznawał frustracji w swym życiu. Nie jest to też odpowiednia droga. Naucz więc swojego psa radzić sobie z frustracją. Daj narzędzia, dzięki którym będzie mógł rozładować emocje w sposób nieinwazyjny ani dla siebie, ani dla otoczenia. Pobaw się z nim, pozwól się wytarzać, poeksplorować otoczenie, zostawić swoje zapachowe wizytówki. Jednocześnie ucz małymi kroczkami radzenia sobie w sytuacjach stresujących, pracuj nad autokontrolą, jednak nie wymagaj, by pies cały czas był na niskich emocjach. Zbieranie w sobie emocji nie jest zdrowe dla nikogo – w końcu czara się przepełni i każdy któregoś dnia wybuchnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *