Kryptonim S.M.Y.C.Z.

Kryptonim S.M.Y.C.Z.

Smycz jako narzędzie

Skórzane, z tworzywa, gumowane, z łańcuszka, długie i krótkie, nieregulowane i automatyczne, przepinane i z amortyzatorem – rodzajów smyczy dostępnych na rynku jest co najmniej dużo. Skoro ich tyle, to znaczy chyba, że smycz sama w sobie jest bardzo ważnym elementem ekwipunku psa domowego. I jeszcze jedno: skoro ich tyle, to znaczy, że ma wiele funkcji…

Zastanów się teraz, albo może lepiej nie. Po prostu powiedz w myślach słowo „smycz” i potem powiedz drugie, z którym to pierwsze kojarzy Ci się najbardziej.

Dla mnie jeszcze względnie niedawno (choć Wedel powiedziałby pewnie, że to „kopę lat”) smycz oznaczała kontrolę. No bo, jakby nie patrzeć, jest to coś, co kontroluje psa: ogranicza jego swobodę i pomaga nam zapanować na tym dzikim drapieżcą.

Niestety, dla wielu właścicieli psów jest to kontrola przez duże „K„. Za duże… Psy szarpane, psy ciągnięte, psy z nieetycznie wręcz ograniczonymi możliwościami eksploracji świata i całkowicie ograniczonymi możliwościami komunikowania. A w tym wszystkim zapominamy chyba czasem, że psy to PSY, czyli gatunek żywych zwierząt (gdyby ktoś miał wątpliwości, że gatunki zwierząt dzieli się na żywe i martwe :p ), których jedną z podstawowych potrzeb jest obcowanie ze środowiskiem, eksploracja i poczucie bezpieczeństwa na dodatek. Cóż, jakby się nad tym głębiej zastanowić, to są to potrzeby identyczne do naszych…

To teraz postawmy się na miejscu takiego psa. Ja wiem, że to mało obiektywne, bo jesteśmy ludźmi i inaczej postrzegamy świat, mamy inny próg bólu itp. itd. Jednak, gdybyśmy spróbowali… O! Przykład mi się nasunął! Jakiś czas temu byłam świadkiem ciekawego (dla mnie trochę zabawnego) zdarzenia. Podczas mojego pobytu w jakimś tam większym sklepie, przechadzaniu się od regału do regału, napotkałam wzrokiem starszego mężczyznę (pewnie dziadka) trzymającego na smyczy swojego… wnuka (tak przypuszczam). Co ciekawe, smycz między dziadkiem i wnukiem była cały czas luźna. Dziadek biegał po całym sklepie, na ile mu schorowane nogi pozwalały, żeby tylko nie szarpnąć swojego wnuczka. Smycz z całą pewnością była tu narzędziem pełniącym podobną funkcję jak ta przypinana psu do obroży lub szelek (nie komentuję przypinania smyczy dzieciom – nie jestem rodzicem, więc ta dziedzina życia i problemy z nią związane są mi zupełnie obce). Ale czujecie podstawową różnicę?

 

Złota prawda: smycz ma DWA końce

Tak, o tym trzeba pamiętać, przypinając smycz psu (albo dziecku) i chwytając jej drugi koniec w swoją dłoń. Smycz działa trochę jak metalowy drucik przewodzący prąd. Ten kawałek materiału, niezależnie jakiego i jak długiego, przewodzi nasze emocje w kierunku psa i emocje psa w naszym. I tu jest odpowiedź (a przynajmniej jej część) na pytanie, dlaczego pies szarpnięty za smycz w momencie interakcji z drugim psem, często reaguje agresywnie.

O emocjach wędrujących wzdłuż smyczy daje znać jej napięcie i dynamika. Jeżeli smycz pracuje nerwowo, to oczywiste jest, że na którymś z jej końców mamy zdenerwowanego (wkurzonego lub wystraszonego) osobnika X. Jeśli natomiast jest luźna, jej ruchy są płynne i zgrane z obu stron, to oczywiście mamy do czynienia ze spokojnymi, zrelaksowanymi i pewnymi siebie spacerowiczami.

 

Smycz = bezpieczna strefa

Smycz ma jeszcze jedną cechę: jest ograniczająca. To dość oczywiste, ale wydaje się, że nie każdy, a przede wszystkim nie zawsze zdaje sobie sprawę z wagi tej cechy. I tu powinno się pojawić kilka słów na temat zaufania, szacunku, bezpieczeństwa i wsparcia – kilka, bo jest to temat na kolejny wpis, albo wpisów całą masę. Pies i Ty tworzycie rodzinę, grupę społeczną, w której każda jednostka pełni jakąś funkcję. Te funkcje były znacznie ważniejsze w czasach, gdy przeżycie zależało od sukcesu polowania, jednak ewolucja nie postępuje tak szybko. A nawet gdyby postępowała, to pozbawienie członków grupy swoich funkcji byłoby pod względem ewolucyjnym co najmniej bez sensu. Jeśli każdy członek nie ma jakiejś roli, to po co tworzyć grupy?

Zgodnie z żywą wciąż (niestety) teorią dominacji, w grupie, którą tworzymy z psem, to my jesteśmy osobnikiem alfa, a pies – tym na końcu łańcucha pokarmowego. Czy siebie nazwiemy osobnikiem alfa, czy szefem, czy, jak to ostatnio jest modne, przewodnikiem i niezależnie od wyznawanej teorii, nasza główna rola powinna być jedna: zapewnienie bezpieczeństwa członkom grupy. A gdzie w tym wszystkim smycz?

Smycz tworzy na spacerze strefę wokół nas, w której porusza się pies. Ze względu na tę ograniczoną przestrzeń, pies nie ma możliwości zachowywać się całkowicie naturalnie: nie może odejść od nas dalej niż na długość smyczy. Dwiema podstawowymi reakcjami obronnymi psa (jak i naszymi zresztą) jest atak i ucieczka. W sytuacji, gdy w strefie smyczy pojawi się coś, co zaniepokoi psa w takim stopniu, że wywoła instynktowną reakcję, pies nie będzie mógł uciec – bo smycz. Pozostanie mu tylko atak… I jeszcze, jeśli w strefie smyczy, czyli tej najbliższej nas podczas spaceru z psem pojawi się zagrożenie (dla psa), to czy spełniamy wtedy powierzoną nam rolę? Czy dalej zapewniamy bezpieczeństwo psu? A no właśnie… Wtedy pojawia się cały łańcuszek różnych tak zwanych problemów behawioralnych napędzających się nawzajem i powstaje błędne koło. Nauka z tego? Smycz powinna być bezpieczną strefą, czyli taką, w której psa nie spotka nic, z czym musiałby radzić sobie sam i, co gorsza, nie byłby w stanie.

Praca smyczą – praca nad zaufaniem

A zatem, jak pracować smyczą, by nie naruszyć zaufania, jakim darzy nasz nas pies, być w stanie to zaufanie zbudować, a jeśli już się posypało, naprawić? Znam dwie metody. Z obu korzystam i obie przynoszą ekstra efekty (na które oczywiście trzeba długo pracować – tak to już jest: jak coś ma być trwałe, to trzeba temu czas poświęcić 😉 ). Jedną wykorzystuję w jednych sytuacjach, drugą w innych.

1. Smycz długa i luźna

Dzięki takiej smyczy pies ma możliwość w miarę swobodnej eksploracji terenu, która działa korzystnie zarówno na jego stan emocjonalny, jak i rozwój umysłowy. Dodatkowo może zareagować na różne bodźce i więcej mi zakomunikować, ponieważ jego zachowanie i ruchy są naturalne i swobodne. Tak sobie spacerujemy, gdy wiem, że sobie poradzi lub wiem, że będę mu przeszkadzać.

2. Smycz krótka i napięta

Dzięki takiej smyczy mam większą kontrolę nad strefą bezpieczeństwa mojego psa, a także nad samym psem. Wykorzystuję w sytuacjach, gdy wiem (lub uważam), że Wedel sobie nie poradzi i to ja muszę przejąć inicjatywę. I tu ważna sprawa: decydując się na krótką napiętą smycz najlepiej wziąć kilka głębokich oddechów przed. Napięta smycz ma komunikować w tej sytuacji Twoją pewność siebie i zdecydowanie, nie zaś strach i nerwy!

A poza tym, to spacerujemy głównie bez smyczy 😉

 

Na sam koniec, gratuluję przebrnięcia!

I na sam naprawdę koniec, co człowiek, to obyczaj. A zatem podziel się swoim podejściem do tematu i doświadczeniami w temacie smyczowym! Każda opinia pomorze osiągnąć jeszcze lepsze zrozumienie w życiu z naszymi psami!

I już na naprawdę sam naprawdę koniec, ogromne dziękuję tym, dzięki którym moje smycz = kontrola zmieniło się w smycz = bezpieczna strefa i komunikacja. Wedel jest wdzięczny 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *