Naga prawda o dominacji

Jest kilka takich pojęć, które dzielą psi światek i w pewnym sensie kształtują nasze podejście do psów. Wśród nich prym wiedzie pojęcie dominacji, które jest o tyle trudne do osadzenia w relacji psio-ludzkiej, że odcienie szarości dominacji zostały w historii mocno zabarwione czernią. Obecnie nie trudno spotkać się z kolei z zupełnie przeciwną skalą szarości i idealizowaniem pewnych zjawisk czy zachowań psich. Ale może po kolei.

Wszystko zaczęło się od nauki…

I na nauce w zasadzie się kończy. A w nauce jest tak, że póki teorii nie obalisz, to uznajesz ją za hipotetycznie prawdziwą i podchodzisz do niej ostrożnie – aż do czasu jej obalenia. Dlatego dawniej panowało przekonanie, że jajka są niezdrowe, bo podnoszą cholesterol, Ziemia jest płaska, a pies pochodzi od wilka. No właśnie… Od łączenia psa i wilka w łańcuchu pokrewieństwa zaczęła się cała przygoda z dominacją u psów taką, jaką przedstawił nam w latach 90. XX wieku John Fisher. W swojej książce „Okiem psa” prezentował liczne metody na utrzymanie pozycji alfa w psio-ludzkiej rodzinie, które to z biegiem lat okazały się rozwiązaniem nie tyle błędnym, co wręcz nieadekwatnym, o czym sam Fisher nie omieszkał mówić w późniejszych latach swojego życia.

Sprawa z dominacją wygląda tak, że jej teoria została zbudowana na podstawie obserwacji wilków żyjących w niewoli. A na ówczesnym poziomie wiedzy oczywiste było, że co wilcze to i psie, ponieważ zakładano, że pies pochodzi od współczesnego wilka. To był błąd numer jeden. Obecne badania genetyczne, ale i podejście do danych sugeruje, że pies i wilk pochodzą od wspólnego przodka. Różnica niby niewielka, ale w dużym stopniu przekładająca się na interpretacje zachowań wilków i psów i ich podobieństwa. Jeżeli pies i współczesny wilk są na tym samym szczeblu ewolucyjnym, zakładanie, że pewne zachowania psa są adekwatne do zachowań wilka, bo od nich pochodzą przestaje mieć sens. Psy i wilki współczesne wykazują pewien repertuar zachowań specyficzny dla swojego gatunku, który obejmuje także zachowania związane z charakterystyczną dla gatunku strukturą społeczną. I tu zaczynają się kwiatki. Ale wróćmy na razie do wilków w niewoli.

Niewola to nie to samo co warunki naturalne

W badaniach etologicznych istotną rolę spełnia środowisko, w jakim przebywa zwierzę. Nie od dziś wiadomo, że wpływa ono w znacznym stopniu na zachowanie zwierzęcia z tego chociażby względu, że same zachowania są kształtowane także przez środowisko życia. Jeśli pozbawimy zwierzę naturalnych dla niego warunków, jego zachowania mogą być w znacznym stopniu „zniekształcone”. I tak było w przypadku wilków trzymanych w niewoli. Takie obserwacje są oczywiście często łatwiejsze, ale obarczone sporym błędem. Niewola to nie tylko ograniczony teren, często modyfikacja strategii zdobywania pokarmu, ale też zmiana struktury społecznej grupy w przypadku zwierząt społecznych. Obserwacje przeprowadzane na wilkach kilkadziesiąt lat temu przedstawiły ten gatunek w świetle nieustannej walki o przywództwo w stadzie – a przynajmniej taka była interpretacja ich zachowań. W grupie wilków zamkniętych na ograniczonej przestrzeni i dobranych do siebie niezależnie od pokrewieństwa pojawiały się liczne scysje. I na tej podstawie wywnioskowano, że u wilków istnieją osobniki dominujące, a agresja jest jedną z ważniejszych metod utrzymania swojego statusu w grupie. Takie też podejście rzuciło cień na nasze życie z psami, które traktowane zaczęły być jako zwierzęta nieprzerwanie walczące o swoją pozycję osobnika alfa w grupie. Krótko mówiąc, życie takiego psa, czy też wilka, miałoby się opierać na ciągłej rywalizacji o pozycję w stadzie. Zgodnie z teorią dominacji, w grupie jest osobnik alfa, po którym każdy kolejny obejmuje stanowisko coraz bardziej podporządkowanego woli silniejszych – ma więc tutaj miejsce hierarchia liniowa: od osobnika alfa do omega.

Jakież zdziwienie było, kiedy na światło dzienne wyszły badania dotyczące życia społecznego wilków wolno żyjących! Nie dość, że tam wcale nie chodzi o panowanie nad stadem, to jeszcze struktura społeczna wilków potrafi być tak zmienna jak pogoda w kwietniu – od grupy rodzinnej (podstawowej jednostki strukturalnej grupy społecznej wilków), poprzez osobniki żyjące w pojedynkę, aż do grup składających się z niespokrewnionych ze sobą osobników. Okazało się, że istnieją nie tyle wilki-dominanci, co wilki, które w danej sytuacji, w danym czasie, okresie w sezonie rozrodczym, przy danej dostępności określonego zasobu i w stosunku do określonych osobników wykazują pewne zachowania mające na celu obronę danego zasobu, którym może być pokarm, miejsce, partnerka do rozrodu, woda, przestrzeń osobista – cokolwiek. Okazało się też, że hierarchia przyjmuje raczej formę misternie utkanej sieci zależności zmiennych w czasie i przestrzeni, niż prostej, liniowej hierarchii. Jeszcze wiele lat zapewne minie zanim my, ludzie naszych psów zrozumiemy na skalę światową tę istotną różnicę między określaniem i traktowaniem psa jako dominanta, a określaniem motywacji danego psa w danej sytuacji.

Dominacja w rodzinie psio-ludzkiej

Aby zrozumieć czy i jak zachowania mające określić dominację jednego osobnika względem drugiego w obecności danego zasobu występują między nami a naszymi psami, najpierw skupmy się na tym, co jest tym zasobem, który kształtuje hierarchię u psów. Obserwacje psów wolno żyjących (ale i wilków i nie tylko, tak swoją drogą) wskazują na pewne związki między częstotliwością zachowań z repertuaru agresywnych a kontekstem czy też okresem w roku. Głównym zasobem rzutującym na tworzenie struktury zhierarchizowanej w grupie psów jest dostępność samic – hipotetycznych partnerek do rozrodu. Im jest ich mniej, tym większa rywalizacja między samcami.

Drugim bardzo ważnym zasobem jest pokarm. W tym przypadku sytuacja wygląda tak, że jeśli pokarm jest łatwo dostępny, psy bez przeszkód potrafią spożywać go bez kontrolowania. W przypadku jednak, gdy pokarm jest towarem na wagę złota, między psami tworzy się pewnego rodzaju hierarchia zmienna w czasie. Ta hierarchia to nic innego jak kontrolowanie bądź nie pokarmu i, co ważne, w większości tworzy się ona nie w wyniku zachowań agresywnych, ale poprzez demonstracyjne i afiliacyjne. Oczywiście nie jest tak, że psy są delikatnymi, wyjątkowo wrażliwymi na cierpienie drugiej istoty zwierzętami. Dlatego nie oszukujmy się, konflikty pojawiają się i u nich, ponieważ także psy funkcjonują zgodnie z najważniejszą zasadą zapewniającą przeżycie jednostki i gatunku – robię to, co opłaca mi się najbardziej.

Zastanówmy się teraz, na ile w naszych psio-ludzkich rodzinach rywalizacja o partnerkę do rozrodu czy pokarm w ogóle może mieć miejsce. To człowiek decyduje co i kiedy będzie jadł jego pies, to on decyduje czy będzie pies zdolny do rozrodu. Rozszerzając nieco kwestię obrony zasobów, to my decydujemy, gdzie żyje nasz pies i określamy jego rytm dnia. Choćbyśmy nie wiem jak się starali, zawsze to my kontrolujemy życie psa. Nie sposób mówić w tym przypadku o jakiejkolwiek hierarchii. A kontrolowanie zasobów? Warczenie nad kością, gdy zbliżamy do niej rękę? Warczenie, gdy podchodzimy do legowiska? Gdy chcemy psa pogłaskać? To w większości przypadków nic innego jak reakcja wywołana stresem,  w tym spowodowanym brakiem poczucia bezpieczeństwa czy odczuwanym przez psa bólem. Kontrola zasobów to jedna ze strategii psów na radzenie sobie ze stresem. Kontrola daje poczucie pewności siebie poprzez wrażenie pewnej decyzyjności. Pies kontrolujący nasze życie to nie pies dominant, ale nierzadko pies przeżywający silny stres w życiu codziennym, pies, którego relacje z członkami grupy rodzinnej albo z otoczeniem odbiegają od właściwych dla jego możliwości psycho-fizycznych.

Nie obawiaj się więc. Pies nie chce Cię zdominować. To, że wybiegnie pierwszy przez drzwi czy pierwszy zje posiłek, albo spać będzie w Twoim łóżku nie spowoduje, że stanie się osobnikiem alfa w Waszym stadzie. To są zwykle zachowania mówiące nam o motywacji i stanie emocjonalnym psa w stosunku do danego zasobu czy bodźca w danym czasie w danym kontekście. I tyle – tylko i aż.

Dodaj komentarz