Najlepsze co możesz dać swojemu psu to Twój czas

I tym oto pięknym, epickim tytułem rozpoczynam wpis, do którego skłoniła mnie jedna z ostatnich konsultacji. Dziś słów kilka o czasie, ale nie o gospodarowaniu nim, bo o tym to ja mam znikome pojęcie (nie bez przyczyny pracę zaczynam o 9 rano, a kończę nierzadko o 1  nocy). Nie będzie też o tym, że cokolwiek z psem robimy, wypracowanie pewnych rzeczy, a nawet rozwinięcie relacji wymaga czasu – nie omieszkam napisać o tym pewnego razu, jako że to temat niezwykle ważny i często pomijany (ach, my, ludzie w gorącej wodzie kąpani…). Dziś będzie o tym, jak wartościowy i dlaczego wartościowy jest nasz czas, który dajemy psu na co dzień, co oznacza dawanie tego czasu, kiedy rzeczywiście go dajemy, a kiedy nie i jak możemy go psu dać.

Z psem jest jak z dzieckiem – takie porównanie słyszę dość często i w zasadzie wiele z tego jest prawdą. Jak pokazują badania naukowe, między psem a jego człowiekiem tworzy się relacja adekwatna do tworzącej się między matką a dzieckiem. Chodzi o przywiązanie, w wyniku którego, „właściciel” nie jest psu obojętny ze względu na pewną zależność emocjonalną od niego. Pies chętniej bawi się ze swoim człowiekiem, niż z obcymi i obdarowuje go cieplejszym (dłuższym i intensywniejszym) powitaniem, niż obcego. Wykazuje ponadto pewne zachowania w izolacji od człowieka, które prawdę mówiąc nierzadko przybierają formę stresu separacyjnego albo lęku separacyjnego. Takie zjawisko jest całkowicie typowe dla dzieci w pewnym wieku i związane jest z tworzeniem silnej więzi między matką a dzieckiem, która jest niezbędna dziecku do przeżycia. Młode psy (szczenięta) również wykazują dużo intensywniejsze przywiązanie do człowieka (przynajmniej w sytuacji prawidłowego rozwoju), niż pies dorosły. Podłoże jest takie samo.

Po tym przydługim wstępie, jak już sobie wyjaśniliśmy dlaczego człowiek danego psa jest dla niego ważny (lubię pisać i mówić o tym, że człowiek jest psa, zamiast pies jest człowieka, chociaż przypuszczam, że jedna i druga forma jest odpowiednia 🙂 ), przejdźmy sobie do tego, co między innymi wzmacnia relację między tymi dwoma końcami przysłowiowej smyczy.

Wciąż żywe jest w społeczeństwie ludzkim podejście, że pies nie ma Cię lubić – on ma być Ci posłuszny. Lojalność buduje się na karach i zastraszaniu. W innej wersji, znajdującej się zupełnie po drugiej stronie skali, lojalność buduje się nagrodami: smaczek, smaczek, smaczek, smaczek, smaczek… Mam swoje przemyślenia na temat takiego postępowania i skłaniam się ku temu, że takie smaczki są bardzo często strategią radzenia sobie ze stresem przez człowieka (smaczek = uwaga psa = kontrola). Prawda jest taka, że i jedno i drugie podejście nie buduje nam lojalności psa. Myślę sobie, że w ogóle słowo „lojalność” jest tutaj tak odpowiednie, jak różowy jednorożec na cmentarzu. Ta „lojalność”, do której wielu dąży  to bowiem nic innego, jak przywiązanie (wynikające z relacji przywiązaniowej) i przynależność (wynikająca z poczucia wspólnoty i bezpieczeństwa oraz, mniej romantycznie, z pewnej opłacalności bycia w grupie – konkretnej grupie).

Przywiązania i przynależności nie kupisz ładną obrożą, smyczą, zabawkami z owczego futra. Nie kupisz ich smakołykami, a jeśli próbujesz to Wasza relacja skończy się wraz z momentem, gdy ich zabraknie. Przywiązanie i przynależność zdobędziesz jedynie czasem – właściwie wykorzystanym.

Największą wartość dla psa ma ten czas, podczas którego kierujesz swoją uważność na niego – jesteś z nim i razem z nim dzielisz jego uważność na środowisko, ale i wspólne aktywności, które Twój pies lubi. Ten czas, kiedy siedzicie razem na dywanie i oddajecie się relaksowi głasków, ten czas, gdy razem spontanicznie bawicie się zabawkami, gdy trenujecie coś, co jest w zgodzie z psem (to może być tropienie, detekcja, obedience, agility, frisbee, pasienie – cokolwiek zgodnego z psimi predyspozycjami i preferencjami). Przywiązanie i przynależność budujesz podczas spacerów – kiedy jesteś na nich ze swoim psem całym sobą.

Gdy idę na spacer ze swoimi psami, idę sama – tylko ja i jedno z nich lub oboje. Podczas spaceru podążam za nimi, ale i inicjuję wspólne aktywności. Mamy czas na posiedzenie w miejscu, na zabawę, na trening albo zwykłe szlajanie się wśród drzew. Idąc na spacer, który chcę spędzić z moimi psami na 100%, nie zabieram ze sobą rodziny czy znajomych. Przyczyna jest prosta – spacerując z psami jestem z nimi, chcę być z nimi całą sobą. Wiąże się to z uwagą w 100% skupioną na komunikacji z nimi. Chcąc się komunikować z psem, dostrzegać jego sygnały i zachowania, muszę wejść nieco w jego świat. Mówiąc kolokwialnie, porozumiewam się z nimi po psiemu. Jednoczesne rozmawianie z drugą osobą nie jest możliwe. Albo rozmawiam po polsku, albo po chińsku. Albo komunikuję się z psem, albo z człowiekiem. Nie da się w jednym czasie komunikować z jednym i z drugim.

Gdy poświęcam czas mojemu psu, poświęcam go tylko jemu. Dlatego te najbardziej wartościowe pod względem budowania relacji między mną a psem spacery to te, na których jest tylko jeden z moich psów. W innym przypadku uwaga jest zawsze dzielona. I psy doskonale zdają sobie z tego sprawę. Podobnie gdy bawię się z nimi w domu lub po prostu głaszczę. Jeśli w tym samym czasie jedną ręką jestem z moim psem, a drugą piszę na klawiaturze, w zasadzie nie jestem z moim psem, bo myślami błądzę zupełnie gdzie indziej. To sytuacja adekwatna do powszechnego współcześnie zatapiania się w social mediach podczas spotkań towarzyskich w realu. Niby jestem z Tobą, ale myślami zupełnie gdzie indziej. I pies to czuje. Czy nie zdarzyło Wam się nigdy, by pies przerwał Wam pracę czy przeglądanie tablicy na fejsbuku, mimo, że darzyliście go w danym momencie jakimś procentem swojej uwagi?

Czas wbrew pozorom nie jest tanim zasobem. W dzisiejszych czasach brakuje nam go nawet na odpowiednią ilość snu, a co dopiero na budowanie relacji z psem. Pomyśl jednak, że Twój pies będzie z Tobą żył najdłużej kilkanaście lat. Gdy myślę o tym krótkim czasie, chcę wykorzystać go jak najlepiej, jak najwięcej siebie dać psu. A ja nie jestem zabawką, czy smakołykiem, nowym legowiskiem, czy kolorowym kagańcem. Jestem człowiekiem – partnerem psa w życiu. I tym partnerowaniem, tym czasem, który na to poświęcam chcę go obdarować przede wszystkim.

Dodaj komentarz