O kompromisach i asertywności w relacji z psem

W kontekście relacji z psem wiele się mówi ostatnimi czasy o komforcie psa, jego poczuciu bezpieczeństwa, zaufaniu do nas, dawaniu wyboru, emocjach, samopoczuciu. Sama na swoim blogu i na zajęciach z klientami zachęcam do tego, by zatrzymać się na chwilę w pędzie życia i zastanowić się nad tymi zagadnieniami. Może jesteśmy w stanie pozwolić psu na obwąchanie tego krzaczka? Może możemy poświęcić mu 100% swojej uwagi na spacerze? Może możemy zmienić trasę czy miejsca spacerów tak, by czuł się dobrze? Może potrafimy wyzbyć się oczekiwań, którym nasz pies może nie być w stanie sprostać?

Znam sporo osób, które te rady biorą sobie bardzo do serca i zdarza się, że w tym wszystkim zapominają o jednym bardzo istotnym elemencie: o sobie. W relacji z psem nie ma tylko psa. Jesteś jeszcze Ty. Sama mam tendencję do tego, by zapominać o sobie w tym względzie podporządkowując wiele aspektów swojego życia pod psy. Inna sprawa, że czerpię z tego niemałą radość i satysfakcję, zwłaszcza gdy widzę jak dobrze wpływa to na moje psy.

Nie zawsze jednak spełnianie psich, że tak je nazwę, zachcianek i całkowite podporządkowywanie swojego życia pod psa jest ok dla niego i dla nas. Są psy, które dobrze czują się w pewnych narzuconych im ramach, czyli regułach. Inne wolą mieć więcej swobody. Czasem tej swobody potrzebują w konkretnych sytuacjach, podczas gdy w innych wolą przekazać pałeczkę Tobie.

Życie każdego z nas wygląda inaczej. Niektórzy z nas są w stanie dostosować godziny swojej pracy do psa, miejsce swojego zamieszkania, tryb życia, trasy spacerów i czas na nie poświęcany i kilka jeszcze innych rzeczy. Część z tych rzeczy, których nie jesteśmy w stanie zmodyfikować, jest pozornie niemodyfikowalna, jak na przykład wychodzenie na zakupy z psem czy wychodzenie na poranny spacer zamykający się w 10 minutach. Czasem pewne sytuacje wymagają od nas więcej wysiłku, ale to one właśnie są kompromisem w relacji z psem – sytuacje, w których bierzemy pod uwagę dobro naszego psa i jego możliwości emocjonalne. Takie, w których chociaż próbujemy go „wysłuchać”.

Inny rodzaj kompromisów to taki, który ma na celu poprawę naszego samopoczucia, zbudowanie naszego poczucia bezpieczeństwa, zaufania do psa, komfortu i zadbania o emocje. Takie kompromisy wiążą się nierzadko z kontrolą zachowania psa, pewnym ograniczaniem jego swobody i decyzyjności. Myślę sobie, że są to nieodzowne elementy naszego życia z psami, póki jesteśmy z nimi w tych ciasnych strukturach przestrzennych zwanych miastami (i teraz zapewne odczuwasz moją sympatię do metropolii 😉 ). Póki w tym wszystkim zwracasz uwagę na emocje psa, jest OK. W końcu dążymy do kompromisu, nie do kontroli. Jeśli kompromisy, które proponujesz psu mieszczą się w jego kompetencjach, uważam, że nie ma w nich nic złego. Słowo „proponujesz” jest tu kluczowe. Same kompromisy bowiem to coś raczej zgodnego z wolą obu stron, niż narzucanego siłą.

Mówiąc o kompromisach odnoszących się do naszego stanowiska w relacji z psem, mam na myśli sytuacje na pozór błahe które jednak w znacznym stopniu wpływają na samopoczucie nasze, jak i pośrednio lub bezpośrednio naszego psa. Czy jesteś w stanie odmówić swojemu psu zabawy? Kontaktu fizycznego? Potrafisz powiedzieć „nie”, gdy prosi o uwagę? Zaznaczam tutaj, że nie chodzi o to, by w takich sytuacjach ignorować psa, ale by w relacji z nim dbać o swoją przestrzeń osobistą i komfort.

Wydaje się to całkiem proste, jednak gdy dodamy do tego możliwości emocjonalne naszego psa oraz różne konteksty sytuacji, kompromisy i związana z nimi nasza asertywność nie są już takie łatwe do osiągnięcia. Czy bowiem narzucanie psu swojej woli, gdy nie jest w stanie sam zaoferować kompromisu jest fair wobec niego? Czy takie podejście sprzyja zaufaniu i poczuciu bezpieczeństwa? A no niekoniecznie. Dlatego pracując nad kompromisami i asertywnością w relacji z psem koniecznie zwracaj uwagę na emocje swojego czworonoga. On Ci powie (pokaże), czy jest w stanie dojść z Tobą do kompromisu, a Twoja asertywność go nie przytłacza.

Są sytuacje, w których Twój pies bezwzględnie potrzebuje Twojego wsparcia. Wtedy Twoja odmowa może być jednoznaczna z odebraniem spod nóg ostatniej deski ratunku. W innym przypadku możesz usunąć się w cień i niemo dopingować swojego psa w jego samodzielności – wtedy możesz odmówić psu i będzie on w stanie udźwignąć taką sytuację. Ja w relacji z moimi psami nigdy nie odbieram im możliwości bliskiego kontaktu ze mną gdy o niego proszą i jest im on potrzebny. Są jednak sytuacje, gdy potrzebuję nieco przestrzeni dla siebie i w takich sytuacjach nie mam skrupułów, by dać o tym znać moim psom. Podkreślam jednak znów, że nie robię tego ignorując go, ale odpowiadając na jego prośbę o kontakt prośbą o przestrzeń.

Największy z mojej perspektywy problem w tym, że nierzadko warunki życia jakie oferujemy psu są dla niego jako gatunku co najmniej niekomfortowe. W takich sytuacjach trudno mówić o kompromisach, jeśli pies zwyczajnie nie ma odpowiednich umiejętności emocjonalnych, a jego podstawowe potrzeby nie są zaspokojone – może nigdy nie będzie w stanie ich nabyć ze względu na genotyp czy osobniczą budowę układu nerwowego…

Przykładem z mojego życia są lata, w których żyłam z Wedlem w samym, ścisłym centrum Poznania, gdzie do najbliższego parku mieliśmy kilkanaście minut pieszo, a wszędzie dookoła bloku uśmiechały się do nas ponuro szare chodniki i pełne psich odchodów trawniki z tabliczkami „Zakaz wyprowadzania psów”… Ciasne przestrzenie wymuszały nierzadko niechciane interakcje z psami czy ludźmi, choć w pewnym momencie doszliśmy do perfekcji i daliśmy sobie z tym radę. Zwyczajnie spacerowaliśmy w odpowiednich godzinach lub wybieraliśmy się na spacer wyjazdowy. Wiem, że są osoby, które tak żyją na co dzień. I są w stanie.

Kompromis w relacji z psem jest niezmiernie ważny dla utrzymania w niej równowagi. Potrzeby zarówno naszego psa, jak i nasze są ważne. Kluczem jest jednak znalezienie takiej równowagi, która odpowiada kompetencjom naszego psa, bo tylko taka pozwoli obu stronom poczuć się w relacji dobrze i bezpiecznie.

Dodaj komentarz