Psy ze schroniska – czy wiesz, dlaczego adoptujesz?

Schroniska dla psów w Polsce przepełnione są po brzegi zwierzętami czekającymi na dom. Tylko część z nich go znajdzie. Reszta całą resztę swojego życia spędzi w miejscu w wielu przypadkach znacznie odbiegającemu od naszego wyobrażenia przytulności i bezpieczeństwa.

Do schroniska trafiają psy z różną przeszłością. Część jest porzucana przez swoich byłych opiekunów, część trafia z interwencji, część jest wyłapywana z pól, łąk, lasów i miejscowości. Niektóre z nich miały wcześniej okazję żyć w domach, inne tylko na podwórkach, w budzie lub na łańcuchu. Jeszcze inne nigdy nie zaznały bliskości człowieka i pędziły żywot psów wolno żyjących. Wszystkie one mają inne doświadczenia, w czasie swojego życia zsocjalizowały się, bądź nie, z ludźmi i innymi psami, miały okazję zaznać ruchu i hałasu ulicznego, tłumów, jazdy samochodem i pociągiem, wędrówek po polach i lasach na własną psią łapę. Część z nich dostawała jedzenie do miski, część musiała o pokarm sama zabiegać przeszukując śmietniki albo polując.

Takie psy, a przynajmniej część z nich, w pewnym momencie trafia do schroniska. W schronisku warunki są bardzo podobne: boksy, wybiegi, ograniczona przestrzeń i nadmiar lub niedobór bodźców stymulujących. W niektórych budy, w innych fotele i sofy. Część z betonową posadzką, inne na podłożu naturalnym. Niektóre mają okazję spacerować poza teren schroniska część z kolei całe życie spędza w jednym boksie. Czasem w towarzystwie innych psów, czasem w pojedynkę. Warunki takie spotykają je bez względu na ich wcześniejsze doświadczenia.

Ta część psów, która znajdzie swój nowy dom ponownie zmienia środowisko życia i ponownie w przeważającej mierze bez względu na swoje wcześniejsze doświadczenia życiowe. Taką trudną sytuację przeżywają również te psy, które przez wiele lat żyły w schroniskowych boksach. Co to oznacza? Czasem pies półdziki czy nawet dziki trafia pod dach do rodziny mieszkającej w centrum miasta! Mniej drastyczne, a częste są sytuacje, gdy pies tak zwany podwórkowy albo ten przez wiele wiele lat grzejący posadzkę schroniskowego boksu trafia do miasta. To nie są wyjątki. Jako wolontariuszka w schronisku udzielająca konsultacji świeżo upieczonym opiekunom adoptowanych psów najczęściej spotykam się z problemem niedostosowania warunków życia i oczekiwań nowej rodziny do możliwości emocjonalnych adoptowanego psa.

Z jakiegoś powodu wielu miłośników psów jest bardzo negatywnie nastawiona do trzymania psów na podwórzu (nie mam tu na myśli psów zniewolonych na łańcuchu, w kojcach bez możliwości wyjścia na zewnątrz, ale takich spędzających większość swojego czasu na ogrodzonym podwórzu wokół domu). Pies na podwórzu nie musi czuć się źle, jeśli ma zapewnione spacery również w inne miejsca, kontakt z członkami rodziny, czuje się na nim bezpiecznie (czyli nie spędza połowy dnia na szczekaniu przez płot) i dobrze toleruje warunki atmosferyczne. Wydaje mi się, że przyczyna negatywnego podejścia do psów mieszkających nie w domu tkwi w dużej mierze w naszym – ludzkim postrzeganiu psich potrzeb. Pies jako gatunek nie potrzebuje do szczęścia wygodnej kanapy i mięciutkiego koca. Część z nich nie czuje się nawet komfortowo w bliskich kontaktach z człowiekiem – tak, tym człowiekiem, który psa przecież uratował ze schroniska! Pies potrzebuje do szczęścia takich warunków, w jakich ON czuje się komfortowo takich, które wynikają z JEGO historii życia i które zapewniają JEGO podstawowe potrzeby, czyli poczucie bezpieczeństwa, pokarm, sen, higienę, ruch i nieobowiązkowo zabawę.

Gdy mam do czynienia z psem panicznie bojącym się przebywać w domu, ale świetnie czującym się na zewnątrz to, jeśli mam podwórko, dam mu możliwość wyboru: czy chce spędzać czas na dworze, czy w domu. O tym wyborze niestety bardzo często zapominamy, kierując się tym, co my uważamy za odpowiednie dla psa w danej sytuacji. A ja podkreślam: DAWAJ PSU WYBÓR jeśli tylko możesz. Jeśli nie wiąże się to z zagrożeniem dla psa lub otoczenia. Życie na dworze nie musi być dla psa udręką. Dla niektórych bywa o niebo lepszym rozwiązaniem. Pies, który wychował się i żył na podwórku, przywykł do określonych bodźców, do określonych dźwięków i ich akustyki określonych ruchów powietrza, określonego podłoża. W mieszkaniu zupełnie inaczej rozchodzą się dźwięki, podłoże oferuje zupełnie inną przyczepność i tworzy inne wrażenia dźwiękowe, ruchy i przepływ powietrza znacznie różnią się od tych na terenie otwartym, sama przestrzeń także jest znacznie ograniczona.

Oczywiście nie w każdej sytuacji mamy taką możliwość. Wtedy pozostaje stopniowe, przemyślane i najlepiej przeprowadzane pod kątem specjalisty przyzwyczajanie psa do nowych warunków życia. Pytanie nieco kontrowersyjne, ale nie mogę go nie zadać: czy w takim razie ten ratunek i ulokowanie w nowym domu z nową rodziną są rzeczywiście tym, czego pies potrzebował?

Oczywiście jest masa sytuacji, w których dany pies wykazuje potworny stres nową sytuacją, ale wcześniejsza w żadnym stopniu nie zaspokajała jego potrzeb gatunkowych. Jaka sytuacja jest dla niego lepsza? Mi oczywiste wydaje się, że taka zapewniająca lepszą kondycję psycho-fizyczną, a więc najbardziej optymalna dla organizmu. O tym z kolei często powie nam sam pies.

Warunki schroniskowe same w sobie często stoją w opozycji do dobrostanu psa. Dlatego może właśnie adopcje są często nieprzemyślane i wynikają z przypływu emocji na widok psa zerkającego na nas przez schroniskowe kraty. Nie każdy pies w schronisku jest gotów na dom jaki mu oferujesz. Nie każdy pies jest gotów na schronisko. Nie każdy w ogóle gotów na dom. Nie każdy pies potrzebuje mieć Cię obok siebie. Nie każdy potrzebuje czterech ścian, ale i nie każdy ogromnego podwórza. Nie każdy pies potrzebuje towarzystwa innych psów i nie każdy dobrze czuje się bez tego towarzystwa. Nie każdy preferuje jedzenie z miski i nie każdy lubi jedzenia poszukiwać na własną łapę. Nie wszystkie lubią deszcz i wodę a część panicznie boi się wiatru. Inne ten wiatr uwielbiają. Niektóre boją się przestrzeni, a pozostałe nie potrafią bez niej żyć. Część dobrze czuje się w określonych, narzuconych im ramach i kontroli, a inne nie znoszą być ograniczane.

Zestawienie pies w domu – pies na dworze to oczywiście tylko przykład, ale dobrze oddaje meritum tego wpisu. Aby ofiarować psu to, na czym nam tak zależy, a więc dobre życie, zastanówmy się, dlaczego go adoptujemy. Czy aby na pewno po to, by mu pomóc? Czy aby na pewno jesteśmy w stanie życiowym i psychicznym tę pomoc mu zafundować? Czy rzeczywiście potrzebuje on pomocy?

Rozszerzając z kolei nieco horyzonty, dlaczego mamy psa? I to pytanie, jak i wcześniejsze pozostawiam Wam do odpowiedzi w głębi siebie.

Dodaj komentarz